niedziela, 8 stycznia 2017

Współpracować z portalami czy nie! (tak, ale mądrze)

To jest rozmowa z jednym z naszych restauratorów na temat zalet i wad współpracy z portalami do zamawiania jedzenia online oraz jak się optymalnie do tego ustawić:



Hej,

trochę się rozpisałem, ale widzę, że jest wielu restauratorów zastanawiających się nad tym problemem. Wykorzystam to (oczywiście anonimowo) do przekazania naszych przemyśleń dalej.

W dniu 6 grudnia 2016 23:56 użytkownik Jacek XXXXXX <jacek.XXXXXXX@op.pl> napisał:

Hej.
Ja również dostałem "podwyżkę" od pysznego...na 11% (oczywiście trzeba pamiętać że to 11% netto).
Po przeczytaniu tego co napisałeś odnośnie atakowania restauratorów przez portale, wpisałem w wyszukiwarce "pizza XXXXX" i.... faktycznie mocno jadą po bandzie. Nie mówię, że to dla mnie nowość aczkolwiek trochę mnie to wszystko zaskoczyło....pyszne.pl wiedzie prym...to taki wstęp...


  1. tak, pizzaportal raczej wypadnie, jest sporo oznak. Wydawało się, że inwestorzy będą dawać kasę w nieskończoność, ale wiara w powodzenie tego typu biznesu jest już na świecie niska i ma tendencję spadkową. Siostra pizzyportal wycofała się z Chin po 4 latach, bo nie dawali rady finansowo, spotkali się z większym graczem. W UK ich siostra Hungry House w porównaniu do Just Eat praktycznie się nie liczy [aktualizacja: już zostali sprzedani do Just Eat za 200 milionów funtów]. W Niemczech i Polsce dostają baty odpowiednio od Liferando i pyszne. Ostatnie rundy finansowania były moim zdaniem raczej ratunkowe niż rozwojowe. Ich matka musiała wziąć duży kredyt, podobno na bardzo drogich warunkach.
  2. moim zdaniem marketing portali jest bardzo agresywny, część działań jest nielegalna typu strony WWW udające, że są oficjalnymi stronami restauracji (jeśli nie było zgody na to restauratora) a część jest legalna, ale trochę moim zdaniem nieetyczna. Myślę tutaj o robieniu swojej reklamy na frazy, z których ewidentnie wynika, że klient szuka konkretnej restauracji czyli na przykład "Pizzeria Venecja Białystok- zamów na portalu XXXX".
  3. inną grupę działań stanowią akcje, które wyglądają przyjaźnie dla restauratora, ale ich celem jest przejmowanie klientów restauracji. Myślę tutaj o działaniach typu pudełko do pizzy z logo portalu, albo ulotki po niższej cenie zapraszające do zakupu online z rabatem bezpośrednio w portalu, kurtki dla dostawców z logo portalu. Czy to jest w porządku?- to zależy od punktu siedzenia:)
  4. jak byliśmy portalem to robiliśmy wiele podobnych rzeczy. Zależało nam, aby ściągnąć klienta do portalu (czyli odciągnąć od zamawiania głównie telefonicznego bezpośrednio w lokalu). Na szczęście dosyć szybko zorientowaliśmy się, że to kiepski pomysł na "współpracę". Naturalnie restauratorzy nie pozostawali nam dłużni:).  

Od nowego roku wycofuje wszystkie promocje z portali (a wiesz że lubię promocje ;) ) Pizza za 100% ceny i już...
Zaobserwowałem że inne [nazwa miasta] pizzerie, też albo wycofały albo ograniczyły promocje na portalach.

  1. portal ma dużo zalet dla klienta:
    • walka cenowa restauratorów na portalu
    • różne rodzaje kuchni
    • duża ilość lokali w jednym miejscu
    • szybki przegląd ofert
    • możliwość zamówienia online
    • możliwość zapłacenia online
    • jest dobrze rozreklamowany, zawsze pod ręką
    • dają często i dużo rabatów
  2. pojedyncze lokale mają też jednak wiele dobrego do zaoferowania klientom:
    • promocje, których nie ma na portalach
    • lepsze ceny
    • bogatsza oferta (restauratorzy nie wszystko wyświetlają na portalu)
    • lepszy serwis dla klientów kupujących bezpośrednio
    • przyjemniejszy (uwaga: autoreklama:) system zamawiania online
Oni mają ewidentną przewagę środków finansowych na marketing, ale wszystkie pozostałe atuty są po Waszej stronie: zarządzanie, motywacja, zaangażowanie, teraz też technologia a przede wszystkim to Wy jesteście blisko klienta, "ostatnia mila" w procesie sprzedaży należy do Was!


I teraz najważniejsze. Zastanawiam się ilu klientów stracę jeżeli wycofam się z portali na stałe. Ilu przejdzie na moją stronę a ilu wejdzie na portal, nie znajdzie mnie i przejdzie do innej pizzerii.

  1. myślę, że to każdy lokal powinien rozważać indywidualnie
  2. decydująca jest siła marki restauracji
  3. mam przypadek restauratora, który był drugim co do wielkości w portalu XXXXX, jak dwa lata temu dostał podwyżkę, to się wściekł i postanowił się wypisać, chociaż nie miał kompletnie nic wspólnego z Internetem.... ani strony, ani znajomości marketingu internetowego, kompletne zero, tylko echo! Po 3-4 miesiącach miał już tą samą ilość klientów onlinowych, ale kupujących bezpośrednio. To, że dostał od nas usługę nie jest tak istotne (autoreklama:), bo to tylko narzędzie, jak fakt, że klienci, gdy nie znaleźli go na portalu to zaczęli go szukać w Internecie. Na początku reklamował się w necie więc nie było kłopotu, aby do znaleźli.
  4. ale, znam przypadek, że restaurator przeprosił się po 2 miesiącach z portalem, bo tylko część obrotów odzyskał. Nie ma zamiaru tematu odpuszczać, ale widać, że dla niego było za wcześnie.

Jak to mówią "jak nie ma Cie w necie to Cię nie ma".

  1. to jest jeden temat, ale
  2. drugi jest taki, że tak naprawdę wszystko zaczyna się od strony internetowej, jak szukasz oferty na wakacje to co robisz?...zaglądasz do Internetu, jak kupujesz telewizor, to najpierw sprawdzasz co jest w necie itd. itd.
  3. dla mnie jak ktoś prowadzi biznes, a szczególnie restaurację, bez strony internetowej to mówić oględnie...lubi ekstremalnie ciężkie wyzwania:)

Czy jednak nie warto jest być na portalach dla samego bycia na liście pizzerii?
Czy może jednak nie potraktować portali jak wabik na klientów (bo jednak mocno się reklamują w telewizji i internecie, na co nas nie stać) i jak zamówi przez portal to dawać mu z zamówiona pizzą kupon z mega rabatem na mojej stronie, żeby więcej nie miał ochoty wejść na portal bo tam nie ma promocji??

  1. uważam dokładnie tak jak napisałeś
  2. w tej chwili zdecydowanie warto być na portalu, bo oni są w fazie wzrostu. Czyli wielu klientów, którzy do tej pory kupowali telefonicznie zamieniają na klientów kupujących online. To są klienci Twojej konkurencji, ale oczywiście część jest również Twoich, co do tego bym się nie łudził:)
  3. tak jak napisałeś, portal należy traktować jak przynętę, jak się klient złapie i przyjdzie do Ciebie, to trzeba go ugrillować, aby nie wrócił do portalu. To trzeba zrobić od razu, bo
  4. [...]
  5. dlatego portale tak chętnie i dużo dają rabatów, chodzi o uwarunkowanie klienta

Ciekawy jestem, a może Ty to wiesz jaki procent Twoich klientów mających swoje strony jest na portalach? A jeżeli są tam to po co?

  1. myślę, że jest jakieś 90%
  2. jak nie jest to namawiam, aby był, ale w mądry sposób
  3. czas na wyjście z portali jeszcze przyjdzie:)

Ciekawy jestem jaki procent klientów wchodzących na portale zostają tam i zamawiają przez portal a jaki patrzy np. która jest otwarta i szukają w necie ich strony (bo może tam jest więcej promocji)?
Może kiedyś wspominałem ale ja tak kiedyś zrobiłem będąc u znajomego w Warszawie. Czyli: wszedłem na portal, zobaczyłem która jest otwarta, znalazłem ich stronę i...zamówiłem telefonicznie znajdując ich numer na ich stronie :))))).


trochę skomplikowane działanie, wątpię, aby klienci w ten sposób funkcjonowali, Ty nie jesteś "normalny" w dobrym tego słowa znaczeniu:)


Jak myślisz, zostać czy nie??

  1. zdecydowanie zostać, ale
  2. nie pozwalać, aby wykorzystywali Twoją markę dla siebie
  3. każdego klienta, który przyjdzie z portalu przerabiać na swojego
  4. jak najszybciej budować i rozwijać bazę klientów i rozpieszczać klientów, szczególnie teraz gdy są na celowniku portali
  5. czas na wyjście z portali jeszcze przyjdzie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz